March 7, 2014

POSZUKIWANIA STYLU #1

 photo DSC_0212_zps7d294e54.jpg

Nie pamiętam już nawet kiedy pojawił się tu jakiś słowny wpis, poszperałam trochę w archiwum i okazało się, że przez około miesiąc pojawiały się tylko zdjęcia. "Pojawiały się" to doskonale pasujące do okoliczności określenie biorąc pod uwagę nieregularność postów. Zrobiłam sobie dość długą przerwę w publikowaniu czegokolwiek, bo blog zaczął zmierzać w stronę, w którą nie powinien. Z założenia własna strona miała posłużyć mi między innymi do ćwiczenia pisania zgodnie z zasadą, że coś takiego jak "talent" zwyczajnie nie istnieje, a umiejętności nabywamy tylko przez ciężką pracę i praktykę. Wiem, wiem - istnieje milion innych sposobów, jak chociażby pisanie dla siebie, do szuflady - u mnie to rozwiązanie zupełnie się nie sprawdza, zawsze odkładam to na później które, jak nietrudno się domyślić, nigdy nie nastąpiło. Forma bloga sprawdza się znacznie lepiej, tutaj przynajmniej mam jakieś minimalne poczucie obowiązku i wiem, że przydałoby się od czasu do czasu wrzucać jakieś treści.

Kolejnym założeniem istnienia bloga jest poszukiwanie własnego stylu, głównie tego "ubraniowego". Zdaję sobie sprawę, że istnieje milion ważniejszych rzeczy i ciuchy dla nikogo (mam nadzieję), nie stanowią priorytetu, warto więc nadać takiemu poszukiwaniu i udoskonalaniu swojej szafy wymiar czysto praktyczny. Ja sama jestem wciąż na bardzo wczesnym etapie poszukiwań i absolutnie nie polecam brać do siebie moich słów - próbuję spisać swoje własne spostrzeżenia i przemyślenia na ten temat, żeby jakoś to sobie usystematyzować. Kolejność myśli losowa.

1. Idealna sytuacja to taka, w której jesteśmy świadomi tego, co tak naprawdę nam się podoba i jak chcemy wyglądać. Wyrażanie siebie wyłącznie za pomocą najmodniejszych w danej chwili ciuchów (kolorów, fasonów, wzorów) jest co najmniej niepożądane. Nie dość, że kupowanie ciągle nowych rzeczy (których często nie użyjemy więcej niż jeden raz) kosztuje fortunę to jeszcze sprawia, że, paradoksalnie, nigdy nie mamy się w co ubrać chociaż szafa pęka w szwach.
Co zrobić, żeby jakoś to sobie poukładać?
No właśnie, też się zastanawiam. Niektórzy polecają zrobić sobie swoisty detoks i na jakiś czas zrezygnować z chodzenia po sklepach i przeglądania kolorowych pism czy blogów, co w sumie jest chyba dobrym pomysłem, bo pozbawiamy się bodźców, które zakłócają nam definiowanie siebie.

2. Oprócz tego, że dana rzecz nam się podoba ważne (najważniejsze?) jest również to, czy dobrze się w niej czujemy. To sprawa absolutnie subiektywna. Albo lubię nosić dane dżinsy, albo nie. Albo czuję się w nich swobodnie i zapominam, że mam je na sobie chwilę po założeniu albo przez cały dzień czuję się w nich jakoś głupio i ciągle zastanawiam, czy nie są na przykład  zbyt opięte itp. Nie muszę chyba wskazywać, które rzeczy są pożądane, a których warto unikać.

3. Posiadanie zbyt wielu ciuchów, które ciężko ze sobą zestawiać (bo wszystkie są z innej parafii i w ogóle do siebie nie pasują), sprawia szczególną trudność w sytuacji, gdy często podróżujemy. Osobiście mam przyjemność co weekend pokonywać trasę 60 km w jedną i tyle samą w drugą stronę korzystając przy tym z  trzech różnych środków komunikacji masowej. Uwierzcie, ostatnie na co mam ochotę to podróżowanie z ilością bagaży dorównującą tej, jaką Chiara Ferragni bierze na fashion week.

4. Warto zrobić porządny przegląd wszystkich zakamarków szafy i potraktować swoją kolekcję tak, jak robiła to niegdyś pewna pani w bardzo pouczającym telewizyjnym programie, którego nazwy niestety nie pamiętam. Wyrzucała uczestnikom wszystkie ciuchy z szafy i kazała segregować według kategorii. Wszystkie rzeczy, których nie użyliśmy w ciągu ostatniego roku automatycznie lądują w koszu (my oczywiście nie jesteśmy w telewizji i nieużywane rzeczy albo oddajemy tym, którym się przydadzą, albo sprzedajemy).

5. No właśnie, sprzedawaj! Poszłam ostatnio tym tropem i potraktowałam swoje rzeczy dość radykalnie. Każda sprzedana rzecz cieszy podwójnie: 1) powoli zbliża do tego cudownego momentu, w którym szafa zamknie się bez używania siły i upychania wszystkiego; 2) pieniądze, choć zazwyczaj niewielkie przy pojedynczych rzeczach mogą okazać się całkiem spore, gdy zechcemy pozbyć się sporej ilości zalegających ubrań.

6. Bezmyślne kupowanie kolejnych plastikowych kolczyków czy sweterka, który i tak zmechaci się czy rozciągnie po pierwszym praniu nigdy nie sprawia mi takiej frajdy, jak prawdziwe polowanie. I nie mówię tu bynajmniej o jakimś polowaniu na niezwykłe okazje, czyli bluzeczki po 10 zł w H&M ale takie, podczas którego możemy wyłowić naprawdę unikalne perełki. Czy to na targu staroci, czy na strychu babci. Rzeczy vintage, jak ręcznie wyszywany cekinami kardigan o fasonie bombera czy ponad piętnastoletnia skórzana torebka mają dla mnie nieocenioną wartość.

7. Rzeczy dobrej jakości są dużo bardziej praktyczne niż ich plastikowe odpowiedniki. Skórzane buty zawsze są bardziej solidne i wygodniejsze niż te z eko-skóry (która wcale taka eko nie jest), poza tym na ogół wyglądają po prostu lepiej. Zawsze dziwi mnie wobec tego fenomen osób, które twierdzą, że nie stać ich na porządnej jakości rzeczy. Wolą kupić kolejno 3 pary wątpliwej jakości i urody buty po 100 zł, niż jedną parę jakichś klasycznych z prawdziwej skóry, które posłużą im lata.

/Okej, ten punkt drukuję i wieszam nad łóżkiem. Sama w zeszłym roku nabyłam chyba ze 4 pary butów, którym do prawdziwej skóry bardzo daleko. Usprawiedliwiam się tylko tym, że wygrałam bon do sklepu, więc tak jakbym dostała je za darmo... I tak mam wyrzuty sumienia.


Do powyższego tekstu stosowna ilustracja. Sweter z angory, który mam w szafie od kiedy pamiętam (z pewnością prezent od babci) i buty - prawdziwe perełki vintage, o identycznej historii.
Zestawione z 'dżinsami' z H&M, które (przyznaję się!), kupiłam ze względu na idealny fason i kolor, nie patrząc na jakość. /Punkt 7. zdecydowanie do wydrukowania/.

 photo DSC_0230_zps1b4f7efe.jpg

4 comments:

  1. Cool post and outfit
    I love your hair
    Check my new outfit post
    http://daphniaslife.blogspot.gr/2014/03/like-diva.html

    ReplyDelete
  2. beautiful outfit
    you look amazing
    fabulous shoes

    love Vikee
    www.slavetofashion9771.blogspot.com

    ReplyDelete
  3. jej, ten sweterek jest idealny! i'm in love
    + masz bardzo ładną figurę, pozazdrościć :)

    ps. właśnie wróciłam do bloggowania po krótkiej przerwie, zapraszam :)

    ReplyDelete