Biały nie daje za wygraną i wciąż zajmuje pierwsze miejsce w kategorii moich ulubionych kolorów. Z racji tego, szukając torebki, właściwie nie brałam innego koloru pod uwagę. W konsekwencji do kolekcji dołączyła kolejna, trzecia już, biała. Poprzednie dwie trzymają się nieźle pomimo swoich lat (obie z 'drugiej ręki', daję im ponad 10 lat), dlatego nie mam obaw co do jej praktyczności. Wiadomo, małe wątpliwości zawsze są, w końcu torba to chyba najbardziej eksploatowany dodatek, więc jej zniszczenie czy zabrudzenie jest więcej niż możliwe. Z doświadczenia wiem jednak, że wszelkie zabrudzenia, nawet te spowodowane namiętnym kładzeniem białej torby na podłogach, da się usunąć. Dlatego wszystkim wątpiącym szczerze polecam i gwarantuję - taki dodatek jest niezwykle uniwersalny, pasuje do większości zestawów, pozostając przy tym interesującym i niebanalnym.
Pozostając w temacie - biała koszulka to mój kolejny hit z second-handu. Najchętniej bym się z nią nie rozstawała i pasuje mi dosłownie do wszystkiego. Jedynym kolorowym akcentem zestawu są buty - wyszukane przypadkowo jakiś czas temu na przecenie w H&M. Wbrew pozorom są dobrze wyprofilowane i bardzo wygodne, mam nadzieje, że posłużą mi przez jakiś czas. Dodam, że spotykam się ze skrajnymi opiniami na ich temat - albo bardzo się podobają, albo określane są mianem 'ohydnych' :)
Co Wy o nich sądzicie?





blouse: sh | skirt: H&M | bag: Parfois | heels: H&M